Dajmy sobie trochę łaski
Poczucie niedomagania?
Zadawanie sobie pytania, jak to jest że on/ona ogarnia a ja nie?
Obserwujemy, porównujemy i oceniamy. Obserwujemy, porównujemy i oceniamy siebie. Zestawiamy swoją osobę z innymi. Można by było pomyśleć, że ponieważ nie jestem specem od męskiej psychiki, bo w końcu jestem kobietą;), to owy post zapewne dotyczy jedynie płci pięknej, jednak nie... W zasadzie to nie uważam się za speca ani od jednej, ani od drugiej psychiki, jednak życie niejednokrotnie pokazało mi, że z takim myśleniem jak w powyższych pytaniach borykają się obie płcie i tak... również i ja zderzyłam się z tym w mojej głowie.
Nie wiem co w tym takiego jest, ale porównywanie się ciągle nam towarzyszy i w zależności od potrzeby lub stanu naszej psychiki szukamy potwierdzeń lub zaprzeczeń pojawiających się w naszej głowie stwierdzeń. Np. coś poszło nie tak, w czymś potocznie mówiąc "zawaliliśmy" i nasza podświadomość pomaga nam dostrzec każdą osobę, która w naszym bliższym lub dalszym otoczeniu poradziła sobie lepiej lub gorzej. Ma to na celu albo nas podbudować "ee nie jesteś taki zły", albo dobić "ale jesteś beznadziejny"... Jednak dzisiaj chciałabym poświęcić chwilę tym, którzy zdecydowanie mają tendencję do dobijania się.
Po pierwsze, to zastanawiam się po co właściwie się porównywać? Po co to robimy? Czemu ma służyć udowadnianie sobie "jak bardzo niedomagam"?
Po drugie, to dlaczego zakładamy, że jeśli nie ogarniamy to jest to nasza wada lub jedynie wada?
I po trzecie czy wiesz, że nie ma ludzi idealnych? Czy wiesz, że nie ma człowieka, którego życie w rzeczywistości jest idealne niczym instagramowy post? Czy wiesz, że każdy z czymś się boryka i nad czymś pracuje, próbuje pracować lub... robi wszystko żeby nie widzieć problemu, bo tak bardzo nie chce czegoś z różnych powodów rozgrzebywać?
No i w sumie jeszcze po czwarte... Jak o tym myślę i zadaję te pytania, to w mojej głowie krzyczy zdanie... O MAMO, DLACZEGO MY SIĘ TAK OGRABIAMY Z RADOŚCI ŻYCIA? A w sumie... To dlaczego ograbiamy się po prostu... z naszego życia?
Żyjemy czyimś życiem, porównujemy się i próbujemy coś w tym odnaleźć... szczęście, nieszczęście, radość, fatalizm... potwierdzenie, zaprzeczenie... Ale po co?
Ona jest super mamą
Oni mają takie małżeństwo
On jest takim dobrym pracownikiem
Ona tyle zarabia
Ale oni mają mieszkanie
Ile on w życiu osiągnął
Wow, ale figura... nie to, co moja
Ona to potrafi
...
...
O ile niektóre spostrzeżenia mogą nam pomóc poukładać pewne rzeczy i może zwrócić uwagę na to, co zakopane, chociaż takie nie powinno być, o tyle nie pozwólmy sobie żeby życie innych i nasze często zbyt wyidealizowane spojrzenie na nich, zakopało dostrzeganie dobrych stron miejsca w którym jesteśmy.
Czy wiesz, że kiedy zaczynamy przeczesywać teren wokół siebie w ramach poszukiwania potwierdzenia, że coś u nas jest nie tak, to mamy tendencję do idealizowania osób, sytuacji czy miejsc, które w cale takie nie są?
Wiesz co... Zacznijmy dawać sobie łaskę!
Wiesz co to łaska? Nazwijmy to pewnym podarunkiem, który nie jest niczym uwarunkowany, a więc mówiąc o daniu sobie łaski, mówię o pewnym odpuszczeniu sobie bez ciągłych prób zasługiwania na to. Tak po prostu. Bo widzisz... nie tylko chce przekazać, że nie ma ludzi idealnych, ale też że Ty możesz przestać wymagać tego od siebie. Tak, możesz przestać. I przestań.
Mamy pracować nad sobą. Mamy pracować nad cennymi dla nas relacjami. Mamy pracować nad dobrymi zmianami i takie jest moje stanowisko, ale z drugiej strony chciałabym powiedzieć wielkie NIE dla ideału, którego osiągnięcie jest warunkiem szczęścia w naszym życiu. Nie dlatego, że on jest zły, ale dlatego, że zazwyczaj NIEOSIĄGALNY. Dążmy do niego, ale tak jak wspomniałam nie uzależniajmy radości z życia od niego. Jeśli nie przystopujemy to nigdy nie doświadczymy satysfakcji, spełnienia, radości. A czy można osiągnąć takie poczucia w swoim nieidealnym świecie? Tak, można. Ale najpierw trzeba zacząć od zaakceptowania go. I znowu... Nie piszę, że mamy wszystko akceptować (chociaż akceptacja stanu rzeczy nie zawsze jest zła!), na wszystko się zgadzać i na jeszcze większe wszystko machać ręką, a raczej chcę zachęcić do zmniejszenia sobie poprzeczki w miejscach, gdzie postawiliśmy ją zbyt wysoko.
Mamy pracować nad sobą. Mamy pracować nad cennymi dla nas relacjami. Mamy pracować nad dobrymi zmianami i takie jest moje stanowisko, ale z drugiej strony chciałabym powiedzieć wielkie NIE dla ideału, którego osiągnięcie jest warunkiem szczęścia w naszym życiu. Nie dlatego, że on jest zły, ale dlatego, że zazwyczaj NIEOSIĄGALNY. Dążmy do niego, ale tak jak wspomniałam nie uzależniajmy radości z życia od niego. Jeśli nie przystopujemy to nigdy nie doświadczymy satysfakcji, spełnienia, radości. A czy można osiągnąć takie poczucia w swoim nieidealnym świecie? Tak, można. Ale najpierw trzeba zacząć od zaakceptowania go. I znowu... Nie piszę, że mamy wszystko akceptować (chociaż akceptacja stanu rzeczy nie zawsze jest zła!), na wszystko się zgadzać i na jeszcze większe wszystko machać ręką, a raczej chcę zachęcić do zmniejszenia sobie poprzeczki w miejscach, gdzie postawiliśmy ją zbyt wysoko.
I jeszcze raz... PRACUJMY nad dziedzinami naszego życia, w których chcielibyśmy doświadczyć zmiany. Wykorzystujmy to, co mamy pod ręką, opierając się o możliwości jakie mamy oraz w pełni inspirując się ideałem przechodźmy procesy dobrych zmian. Nie zakładajmy jednak, że tylko osiągnięcie ideału może dać nam radość, a bez tego jesteśmy beznadziejni.
Pomyślmy przez chwilę... Co by było gdybyśmy zaczęli patrzeć na siebie z trochę innej perspektywy niż miewamy w zwyczaju, a mianowicie: Dzisiaj jestem tym najlepszym współmałżonkiem, pracownikiem, rodzicem, przyjacielem dla tego drugiego człowieka. I gdybyśmy zamiast szukać potwierdzeń krytyki siebie zaczęli raczej mądrze stawiać cele i z taką pewną dozą łaski zaczęli podchodzić do siebie i swojego życia? Co, jeśli zaczęlibyśmy wykorzystywać dostępne nam możliwości do dokonywania zmian, zamiast patrząc na ideał oczekiwali jego posiadanie czy nim się stanie, a co najgorsze oczekiwali jego posiadanie lub nim się stanie tu i teraz, w tym momencie...
Zdecydowanie, dajmy sobie trochę łaski.


tak! dobrze napisane❤️
OdpowiedzUsuń