... zacznijmy od siebie


Chcesz być kochanym? Kochaj.
Chcesz być szanowanym? Szanuj.
Chcesz współpracy? Współpracuj.
Chcesz mniej krzyków? Nie krzycz.
Chcesz więcej otwartości? Bądź otwarty.

Innymi słowy... zacznijmy od siebie. Wierzę w to, że jeśli chcemy, aby nastała zmiana w jakiejś relacji, to ważnym jest zacząć od szczerej konfrontacji samego siebie. Często czekamy, aż ten drugi człowiek coś zrobi, coś zmieni. Ale myślę, że najpierw powinniśmy popatrzeć na siebie lekko krytycznym okiem i zastanowić się czy nie ma czegoś, nad czym to my moglibyśmy popracować....

... A nawet poszłabym o krok dalej i w sytuacji gdy chcemy, żeby czegoś było mniej lub więcej ze strony drugiego człowieka, to zachęciłabym do szczerego wsłuchania się w jego/jej potrzeby. Bo może kluczem do zmian na których nam zależy, jest nie tyle dawanie z siebie mniej lub więcej w ważnych dla nas dziedzinach, co w jakichś innych, bo ważnych dla niej/dla niego/ dla nich? Bo może próbujemy kogoś "obdarować" czymś, czego on wcale nie potrzebuje? Może próbujemy np. tak okazywać miłość jak sami byśmy chcieli, żeby nam okazywano, ale ponieważ ta osoba nie jest Mną czy Tobą, to po prostu potrzebuje czegoś innego? A może próbujemy okazywać szacunek i zainteresowanie tą drugą osobą według definicji, która dot. naszej osoby i według tego jak sami byśmy chcieli być potraktowani, ale niekoniecznie jest to sposób jaki odpowiada jej/jego potrzebą?

Czy mówię o nagięciu swojego "Ja" mimo, że to właśnie "ja" czegoś potrzebuję i "mi" zależy na zmianie? Właśnie tak. W dobie wszechobecnego egoizmu i ciągle powtarzanego niczym mantra "zadbaj o siebie", ja mówię naginajmy się dla innych, uczmy się odrzucać egoizm i  róbmy czasem więcej niż od nas oczekują. Patrzmy dalej, głebiej i szerzej. Dbajmy o siebie, ale nie zapominajmy też dbać o innych.  Niestety, ale hasło "zadbaj o siebie", coraz częściej przeobraża się w naszych głowach, a później w czynach w "zadbaj tylko o siebie". Nie koniecznie robimy to z premedytacją, nie koniecznie nawet chcemy tak funkcjonować, ale niestety zdarza się, że tak zaczynamy żyć. A więc... Dbajmy o siebie, ale starajmy się również mieć otwarte oczy, żeby nie zapomnieć o tym, że inni też są ludźmi i również mają swoje potrzeby i oczekiwania, tak jak i ja, tak jak i ty.

Czy naginając siebie, starając się i walcząc z własnym egoizmem ostatecznie zobaczymy zmiany w relacjach? Nie zawsze. Bo jak to w relacjach... Mamy do czynienia z więcej niż jednym człowiekiem, a każda z tych jednostek ma wolną wolę i podejmuje swoje decyzje.

Ostatnio zapytano mnie czy uważam, że da się zmienić dziecko. Czy da się zmienić jego charakter, jego predyspozycje do określonych zachowań. Według mnie i tak i nie, zależy. Ostatecznie i tak będzie to od niego zależeć jakie podejmie decyzje i jakie będzie. Jednak w żaden sposób nie zwalnia nas to ze starań. Starań, żeby wychować je najlepiej jak potrafimy. Najlepiej jak potrafimy postarać się pomóc mu ukształtować charakter, który gdzieniegdzie potrzebuje wyszlifowania, a gdzieniegdzie dobudowania. No i nie zwalnia nas to absolutnie z tego, żeby samemu dawać przykład, w końcu przykład idzie z góry. Nie zwalnia nas to z odpowiedzialności jaką niesie zadanie wychowania.

I myślę, że podobnie jest na płaszczyźnie innych relacji. Niekoniecznie zobaczymy zmianę w drugim człowieku, ale też absolutnie nie zwalnia nas to z tego, jaką odpowiedzialność niesiemy w związku z podjęciem decyzji o byciu w jakiejś relacji. A skoro tak, to niezależnie od tego co nam się wydaje realne, czy nie realne, to jeśli jest ona dla nas ważna, to powinniśmy z siebie dawać jak najwięcej. Oczywiście wszystko ze zdrowym rozsądkiem i zastanawiając się co w danej sytuacji rzeczywiście znaczy jak najwięcej.



Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz