Daj sobie pomóc
Myślę, że ten post szczególnie odniesie się do osób, które podobnie jak ja przejawiają mentalność "Zosi samosi", ale kto wie, co ostatecznie moje palce na "papier" przeniosą ;)
Pomoc... jest to coś, co z jednej strony w różnych sytuacjach bardzo potrzebuję, a z drugiej coś, czego muszę się uczyć jak przyjmować... Z natury jestem zadaniowcem, który wciąż i wciąż wyszukuje sobie różnych zadań. Jak to mój mąż mówi, kiepsko mi idzie odpoczywanie, bo zazwyczaj to własnie ono jest moim największym wyzwaniem... Nie umiem odpocząć jeśli widzę bałagan lub brud (tak, to dwie różne rzeczy ;) ). W mojej głowie wiecznie pojawia się myśl co jeszcze można by było zrobić lub co wypadałoby zrobić. Kiedy zbyt długo nic nie robię, to czuję się nieswojo. Ciągle walczę z czasem próbując upchać jak najwięcej rzeczy np. "dobra... to jeszcze szybkie pranie" "ok, to jeszcze tylko tą jedną rzecz przygotuję" i tak do momentu aż nie mam wyboru i jestem zmuszona przestać wymyślać. Czym to się kończy? A no tym, że albo uda mi się usiąść, ale jak już usiądę to z przyczyn wyższych jednak muszę wstać, albo jestem tak zmęczona, że kiedy wieczorem mogę odpocząć, to jedyne na co mam siłę, to siedzenie lub opcjonalnie spanie. Ten sam schemat funkcjonuje u mnie zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Myślę, że ostatecznie, najbardziej przykre jest to, że z trudnością przychodzi mi cieszyć z wolnej chwili kiedy ona już nastanie. Bo kiedy ona już jest, to mam od niej tyle oczekiwań, że ostatecznie łatwiej przychodzi mi frustracja i nerwy niż spokój i relaks. Odkąd byłam w ciąży, to sporo się w tym temacie zmieniło, ale bez wątpienia tendencja wciąż jest, a jak jest tendencja to łatwo o nawyk.
Prawda jest taka, że jest kilka rzeczy, które faktycznie mogłabym odpuścić, ale są też rzeczy w których mogłabym sobie ulżyć korzystając z pomocy, która niejednokrotnie była mi oferowana lub jest możliwa jeśli tylko zapytam.
- Pomóc Ci?
- Nie, dziękuję. Szybko to ogarnę.
- Pomóc Ci?
- Hmmm.... aaaaa... eeeee... wiesz co? Albo nie, nie dziękuję, dam radę.
- Pomóc Ci?
- Nie, Ty odpocznij.
A prawda jest taka, że w mojej głowie często pojawia się głos: TAAAAAK. Czemu jednak odpowiadam inaczej? Czasem, bo faktyczne tak uważam. Czasem, bo nie umiem się zdecydować jak coś podzielić. Czasem, bo nie chcę obciążać innych. Czasem, bo głupio mi się przyznać, że jest mi trudno i nie potrafię ogarnąć swojego życia tak jak wydaje mi się, że powinnam. A czasem, bo wolę to zrobić po swojemu. A po swojemu niekoniecznie oznacza, że ja coś zrobię lepiej, ale że ta druga osoba nie zrobi tego tak, jak ja, co z różnych następnych powodów bywa dla mnie niekomfortowe. Zamiast wyluzować i pozwolić sobie pomóc, to nakładam jeszcze swoje wymagania. Chociaż piszę to w pierwszej osobie, to jednak wiem doskonale, że nie jestem jedyna w takim toku rozumowania. Inaczej rzecz ujmując... jest nas wielu :) I moi drodzy muszę to Wam powiedzieć, że koniec końców... kiedy padamy na twarz i czujemy się sfrustrowani, a emocje nami miotają, to jest to NASZA wina.
Kiedyś w ferworze zajęć domowych i opieki nad dzieckiem postanowiłam powiedzieć mojemu mężowi, że mógłby się domyślić i mi pomóc w kilku rzeczach, bo zrobiłam to, to i to, a i jeszcze to, a jestem tylko człowiekiem i nie mam już sił wszystkiego ogarniać (muszę tutaj dodać, że mój mąż bywa wyjątkowo domyślny i na prawdę jest niesamowicie pomocny). Wiecie co mi odpowiedział po wysłuchaniu moich żali? "Jak mam Ci pomóc jeśli przychodzę do domu z pracy, a ty już wszystko zrobiłaś?" NO WŁAŚNIE! Jak ma mi pomóc? Zrobiłam milion rzeczy i brawo mi za to, ale z drugiej strony to był mój wybór, że będę szaleć z ilością rzeczy, zamiast podejść do wszystkiego spokojnie i coś odłożyć, a następnie poprosić o pomoc.
I teraz pora zadać sobie pytanie: Czy warto?
Może jesteś pracusiem i dobrze Ci z tym. A może jesteś pracusiem, który czasem przegina? Przegina bo zrobił coś, co jednak nie musiało być zrobione albo po prostu... zbyt wiele się skumulowało i na prawdę ciężko jest wszystko ogarnąć? Jeśli tak, to przestań udowadniać sobie i innym jakim jesteś bohaterem i daj sobie pomóc, bo pozwolę sobie odpowiedzieć za nas wszystkich : nie warto.

0 komentarze:
Prześlij komentarz