Być niezależnym


Być niezależnym.

Trend współczesnego świata? Styl życia? Czy nasza potrzeba? 

Dążymy do tego, żeby osiągnąć niezależność. Zrobimy wiele, byleby nie być od kogoś zależnym. Staje się to jednym z naszych priorytetów, a nasze otoczenie nie przestaje powtarzać jak bardzo jest istotne.

Niezależny, a więc według sjp:
1. «niepodporządkowany komuś, czemuś, decydujący o sobie; też: świadczący o braku podporządkowania komuś lub czemuś»
2.  «niebędący wyznaczonym, zdeterminowanym przez coś»
3. «wygłaszający bezstronne opinie, niekierujący się interesem żadnej grupy społecznej»*

Czytając te definicji stwierdzam, że brzmi to na prawdę dobrze... a w mojej głowie pojawia się słowo wolność. I szczerze powiedziawszy, wydaje mi się, że jest to jeden z czynników dla których dążymy do niezależności. Oczekujemy, że da nam ona wolność. Pytanie czy rzeczywiście tak jest? Na pewno w wielu kwestiach tak... np. niezależność finansowa w chwili gdy człowiek zaczyna swoje dorosłe życie jest czymś, co dodaje mu skrzydeł, daje poczucie odcięcia pępowiny. Albo niezależność związana z wyborem ścieżki rozwoju osobistego, a więc i asertywność w chwili gdy ktoś próbuje nas na siłę do czegoś zmusić. O, albo niezależność związana z wolnością słowa, czy wyborem przynależności do jakiejś grupy społecznej.

Jestem niezależny, a więc mogę wybierać co chcę robić, gdzie chcę być, z kimś się zgadzam a z kim nie. Mogę nawet na głos wyrazić swoją opinię i nikt nie ma prawa mnie za to skarcić. A więc nie dziwne, że dążymy do niezależności skoro daje nam ona szereg różnych przywilejów/możliwości.

Co jeśli jednak, tak bardzo poszukujemy w ten sposób określonej wolności, że staje się ona naszym nadużywanym argumentem w niekomfrotowych sytuacjach? Co jeśli bycie niezależnym, zamiast uwalniać to zniewala? I co jeśli prawdziwa wolność nie zawsze oznacza niezależność?

Rodzina. Związek. Praca. Nauka. Grupa społeczna. Sport. Mamy prawo swobodnie wybierać i swobodnie się wypowiadać, ale w chwili gdy już coś wybierzemy to, żeby nie pozostać samotnikiem i okazać trochę mądrości życiowej, potrzebujemy co najmniej uszanować odmienność zdania innych ludzi, czy też zacząć z kimś współpracować, a więc idąc dalej... poniekąd stać się od kogoś zależnym.

Małżeństwo bez partnerstwa, możliwości polegania na sobie i wspólnego podejmowania ważnych decyzji? Rozwój zawodowy bez zaakceptowania pewnych wymagań czy zasad? Zdobycie stopnia naukowego bez przyswojenia pewnej wiedzy? Identyfikacja z daną grupą społeczną bez zaakceptowania ich wartości? Uprawianie sportu bez akceptowania zasad danej dyscypliny? Można? Może i można, ale niech każdy z nas dopowie sobie jaki byłby tego owoc, jaki finisz.

Wszystko można, ale nie wszystko jest mądre czy chociaż rozsądne.

Nie chodzi o życie w zniewoleniu. Nie chodzi też o życie w ślepej akceptacji wszystkiego co nam mówią, narzucają czy karzą. Mamy wciąż mieć otwarty umysł i podejmować decyzję w oparciu o świadomość wolności i tego, ze nikt nie ma prawa do zniewolenia nas. Ale niech też potrzeba poczucia niezależności nie przerodzi się w drugą skrajność, czyli zamknięcie się na opinię innych, brak szacunku wobec nich, czy też wymówkę do tego, żeby przestać pracować nad sobą. 

Według mnie, prawdziwa wolność i niezależność jest w tedy, gdy nie pozwalamy sobie na zamknięcie się wobec tego, co możemy jeszcze się nauczyć. Według mnie, osoba, która zakłada, że nie ma już nic czego mogłaby się dowiedzieć w różnych dziedzinach i stwierdza, że wie już wszystko, staje się właśnie osobą zniewoloną. Osoba, która zasłania swoje słabości czy wady niezależnością i wolnością pozbawia siebie samego nie tylko możliwości bycia lepszym czy mądrzejszym, ale przede wszystkim okrada samego siebie z tego, żeby mieć lepsze życie. 




Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz