A może by tak spojrzeć w górę?
Cisza. Mocne słońce. Wiatr. Świerszcze. Niebo.
Cudownie, letnio, natura i moja głowa, a dokładnie niedające mi spokoju myśli...
Idąc, na początku bezustannie patrzyłam w dół i przed siebie, a tam głównie beton, kostka brukowa i co jakiś czas znaki mówiące jaka firma w pobliżu ma swoją siedzibę. Odczuwałam cudowny wiatr, który po upałach był niczym zbawienie, a idąc czułam się na prawdę dobrze, jednak w głowie kotłowały się myśli dot. różnych decyzji, które musieliśmy z mężem podjąć. Jakoś tak cały poranek byłam zestresowana, a teraz nie umiałam w pełni się wyluzować.
Kilkukrotnie, na chwilę, moją uwagę przykuł wiatr, a po jakimś czasie zaczęła przebijać się również myśl, że Boża obecność przychodzi w podmuchu wiatru. Jest fragment w Biblii, który właśnie w ten sposób opisuje Bożą obecność.* Zaczęłam skupiać się na tej myśli, a potem dostrzegłam dość intensywny świergot ptaków oraz cykanie świerszczy. Zaczęłam coraz bardziej wrzucać na luz, odprężać się, a nawet zwolniłam tępo spaceru. Spojrzałam w górę zauważając jak piękne było w tym dniu niebo...
Spojrzałam w górę...
Spojrzałam i tym razem już w pełni wyluzowałam.
Cisza. Mocne słońce. Wiatr. Świerszcze. Niebo.
Jak często spostrzegamy piękno tego, co nas otacza? Jak często dostrzegamy coś więcej niż betonowe płyty, pędzących ludzi i uciekający czas? Jak często patrzymy w dół, a jak często w górę? Jak często pozwalamy sobie samemu wyciszyć myśli i się wyluzować?
Mówi się, że jak trwoga, to do Boga i nie raz widzimy, że tak to działa. Dlaczego jednak patrzeć w górę tylko w tedy gdy czegoś nam brakuje, coś doskwiera lub kiedy mamy poczucie, że nie ma już innego wyjścia? Z góry może nadejść moje wybawienie, ale też może tak po prostu... ukojenie, odpoczynek, mały reset, pokój... Ten sam Bóg o którym mowa, że przychodzi w powiewie wiatru, mówi, żebyśmy oddali Mu wszystko co nas dręczy, a On wypełni nas pokojem, którego ludzki rozum nie potrafi pojąć.** Ten sam Bóg mówi również, żeby zmęczeni i przeciążeni przyszli do Niego, a On da im odpoczynek.*** Wydaje się to dziwne, no bo ten świat tak pędzi... więc jaki odpoczynek? jakie ukojenie? i jaki pokój?
A ja bym chciała zachęcić do zadania sobie pytania: A co jeśli On rzeczywiście może?
Cisza. Mocne słońce. Wiatr. Świerszcze. Niebo.
Czasem myślę, że mam coś z filozofa, chociaż ta nauka zawsze wydawała mi się szczególnie obca... Niemniej... kiedy pomyślę o tym spacerze i jak przez chwilę było mi dobrze i spokojnie, to stwierdzam, a co tam! Może i brzmię jak filozof, ale takiego poczucia spokoju życzę każdemu. Czas pędzi, świat pędzi, ludzie pędzą, ale gdyby tak, raz na jakiś czas, pozwolić sobie na chwilę się odciąć, spojrzeć w górę i totalnego wyluzować?
Cisza. Mocne słońce. Wiatr. Świerszcze. Niebo.
* Fragment Pisma Świętego: I Ks. Królewska 19; 11-13
Inspirując się tym fragmentem napisałam jeden z moich wpisów: https://www.kobietanaziarnkugrochu.pl/2018/10/szept.html
** Nawiązanie do fragmentu Pisma Świętego: Filipian 4; 6-7
*** Nawiązanie do fragmentu Pisma Świętego: Ew. Mateusza 11; 28

0 komentarze:
Prześlij komentarz