Strach


Strach
Obawa
Niemoc

Strach to pewien stan umysłu, to pewna emocja, która może pojawić się w różnych okolicznościach. Może być odpowiedzią na zdarzenie, ale też pewną pozostałością, która nie chce nas opuścić.

Zawsze wydawało mi się, że w tej kwestii jestem dosyć silna. Strach nie jest mi obcy, ale kiedy przychodzi to umiem się go w miarę szybko pozbyć i nie ma możliwości, żeby mną w jakiś sposób zawładnął. Myliłam się. Przyszły sytuacje, które tak mocno utkwiły w mojej głowie, że chociaż myślałam, że jest dobrze, to jednak którejś nocy obudziłam się cała zdrętwiała, ze łzami w  oczach... Szczerze nie wiedziałam co się dzieje i nagle poczułam dosłownie przeszywający mnie strach, a potem doszły różne myśli, które nie pomagały mi się otrząsnąć. Taki stan paniki naładowany strachem odwiedził mnie jeszcze nie raz i to niekoniecznie w chwili gdy myślałam o czymś konkretnym, po prostu się zjawiał. 

Strach
Obawa
Klatka

Czułam się jakbym była uwięziona w klatce, ograniczona czymś czego nie umiem się pozbyć. Wiedziałam, że jeśli się z tym nie uporam, to przyjdzie czas kiedy strach będzie mnie jeszcze bardziej ograniczać. Jeśli tego nie zatrzymam to będzie on "rosnąć w siłę". Brzmi abstrakcyjnie, ale tak jest. Mój strach był związany z dwoma zagrożeniami poronienia. Z czego za drugim razem sytuacja wyglądała na dużo poważniejszą i to po tym jak kilka dni wcześniej usłyszałam od lekarza, że wszystko jest ok, zarówno ze mną, jak i z naszym dzieckiem. Wiedziałam, że jeśli nie poradzę sobie z tym teraz, to kiedy znowu usłyszę coś pozytywnego, zamiast się cieszyć i korzystać z możliwości typu pójście na spacer, będę się bała... Będę się na tyle bała, że będzie mi jeszcze trudniej uporać się z myślami i emocjami oraz pozostanę w miejscu zamiast ruszyć do przodu. 

Zdarzyło Ci się czekać na coś dobrego i kiedy przyszło to nawet nie umiałaś/umiałeś się tym cieszyć, a wręcz poczułaś/eś ciężar, że już to nastało? 

Czekałam na coś pozytywnego, a tymczasem tego nastanie mogło nic nie zmienić... I tutaj stanęłam przed wyborem... Czemu się poddaje, strachowi czy nadziei? Co pozostawię w swojej głowie, to co złe czy to co dobre? Czy przepracuję tą emocję czy tylko tymczasowo stłamszę?

Dla jasności... Żadna emocja nie jest zła, ale nasza odpowiedź na nią już może być. Możesz czuć się zdenerwowany i jest to normalne, ale co zrobisz z tym dalej? Ostatecznie pod wpływem emocji możesz kogoś zranić słowem lub czynem, albo możesz na chwilę się zatrzymać, dać sobie czas, ochłonąć, przemyśleć i zareagować zupełnie inaczej niż gdybyś zaczął działać od razu w chwili pojawienia się zdenerwowania. I tak też jest ze strachem... Możesz od razu zareagować zagłębiając się w myśli pełne złego scenariusza, albo zatrzymać się, przemyśleć czego są skutkiem i zastanowić się co dalej. Ostatecznie możesz skrzywdzić samego siebie pogrążając się w strachu coraz bardziej, albo zacząć pracować nad nim tak, aby jego skutki nie pozostawiły trwałego śladu. 

Jest to pewien proces pracy nad sobą i potrzeba tutaj świadomej decyzji że się tego chce. U jednego będzie to trwało krótko i nim się obejrzy problem minie, a u drugiego potrwa zdecydowanie dłużej i przez jakiś czas będzie systematycznie wracać walka, ale z czasem będzie ona coraz rzadsza, aż w końcu stanie się jak kromka z dnia wczorajszego, czyli kompletnie nieistotna.

Coś, co osobiście praktykuję i mi pomogło to tzw. przemiana umysłu, która polega na "wyrzuceniu" z głowy tego co nas gnębi oraz na zastąpieniu tego pozytywnymi myślami, pełnymi pokoju i nadziei. Nie wystarczy powiedzieć sobie jedynie "wynoś się z mojej głowy", musi nastąpić pewna wymiana, bo jeśli do niej nie dojdzie, to w głowie pozostanie luka, która jest wręcz zaproszeniem dla tego co nas gnębiło, aby wróciło. 

Zasada przemiany umysłu jest czymś czego uczę się od Pana Boga. To właśnie w Jego Słowie (Biblii) czytamy o tym, żeby dokonywać przemiany umysłu, a więc czymś co w moim przypadku zadziałało niejednokrotnie to wymiana negatywnych myśli na pozytywne poprzez dosłowne uczepienie się tego co On do mnie mówi i kim jest, a jest bezwarunkową miłością i pokojem. Nie obiecuje mi co prawda, że moje życie będzie zawsze usłane różami, ale że niezależnie od wszystkiego będzie ze mną. "[...] Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę.”* "Wszelką troskę zrzućcie na Niego, gdyż On troszczy się o was.”** “Przestańcie martwić się o cokolwiek. Raczej w każdej sprawie, gdy się modlicie i prosicie, z wdzięcznością przedstawiajcie swoje potrzeby Bogu. A pokój Boży, którego nie ogarnie żaden umysł, będzie w Chrystusie Jezusie strzegł waszych serc oraz myśli.”*** “Ja wiem, jakie wiążę z wami plany - oświadcza Pan. - To plany o pokoju, a nie o niedoli. [...]”**** Te i inne obietnice dosłownie powtarzałam i powtarzam oraz na nich jak tylko umiem to staram się skupić. Ich się uchwycić.

Strach 
Obawa
Kłamca

Jak mówi tytuł jednej piosenki “Fear is a Liar”, czyli strach to kłamca. Potrafi się na tyle rozwinąć w naszej głowie, że nasze oczekiwania, działania, decyzje… będą podparte właśnie nim. Może on urosnąć w naszej głowie do takich rozmiarów, że przestaniemy myśleć racjonalnie. Strach to tylko emocja, która może pojawić się w chwili zagrożenia, ale też może być pozostałością po czymś i nie pozwalać nam ruszyć do przodu. Strach sam w sobie nie jest zły, ale to co z nim zrobimy może już mieć dla nas różne konsekwencje. 

Nie poddawajmy się strachowi. Nie pozwólmy, żeby to co się wydarzyło lub ma się wydarzyć ograniczało nas.  Przestańmy również sobie wmawiać, że to co czujemy jest zbyt błahe lub ma zbyt błahe podłoże. Jeśli coś Cię gnębi to nigdy nie warto sobie tego odpuszczać i udawać, że tego nie ma. Zamiast udawać i odrzucać emocje w kąt zatrzymajmy się, przemyślmy i podejmijmy decyzję co dalej.







* Pismo Święte, List do Hebrajczyków 13; 5, Wyd. EIB, Poznań 2016 
** Pismo Święte, I List św. Piotra 5;7, Wyd. EIB, Poznań 2016 
*** Pismo Święte, List św. Pawła do Filipian 4;6-7, Wyd. EIB, Poznań 2016 
**** Pismo Święte, Ks. Jeremiasza 29;11, Wyd. EIB, Poznań 2016 


Related Articles

2 komentarze: