Przeszłość, przyszłość... a może teraźniejszość?
Żyjemy przeszłością, zamartwiamy się przyszłością i tak często kompletnie zapominamy o teraźniejszości. Pozwalamy sobie, żeby wydarzenia, które minęły wciąż nam towarzyszyły lub te, które jeszcze nie nastały, żeby zabierały naszą uwagę. Jednocześnie zapominamy o naszym codziennym tu i teraz.
Duchy przeszłości… te złe, a może te dobre?
Możemy nieustannie wracać myślami do tego co było, jak było nam źle, jak wiele wycierpieliśmy lub jak wiele błędów popełniliśmy. Możemy też żyć przeszłością, ponieważ było nam w niej tak dobrze, że chcielibyśmy, aby wciąż trwała i nie ustawała. Kiedy prześladuje nas to, co złe to raczej jesteśmy tego świadomi, ale kiedy czymś co nie pozwala nam iść do przodu jest coś dobrego to już nie dokońca to widzimy. Nie jest niczym złym wspominać i doceniać przeszłość. Nie jest niczym złym zachowywać pamiątki i co jakiś czas zanurzyć się w refleksji. Problem może się jednak pojawić gdy wydarzenia, które minęły zagarniają całe nasze życie.
Zamartwianie się przyszłością…
Dobrze jest planować, dobrze jest mieć cele i marzenia. Dobrym jest również oczekiwać zmian, przełomów, tak po prostu… lepszego jutra. Problem jednak zaczyna się, gdy nasze jutro staje się na tyle ważne, że wszystko co dzisiejsze zaczyna tracić na wartości, a nawet przestaje się liczyć. Gdzie strach i obawa przed tym co nas czeka lub radość w oczekiwaniu na dane wydarzenie oślepia nas przed widzeniem tego, co jest wokół. Zakładając, że czekamy na coś dobrego… to co jak już ta dana rzecz się wydarzy, jak upragnione przez nas zdarzenie nastąpi? Prawdopodobnie poczujemy chwilę napływającego szczęścia, ale co dalej? Czy nie pojawi się poczucie straty, bo to na co tak długo czekaliśmy właśnie przemija? Czy jeśli nie zaczniemy uczyć się doceniać naszego dzisiaj to w ogóle będziemy umieli docenić nasze jutro?
Nasze tu i teraz…
Docenianie chwili. Docenianie miejsca w którym jesteśmy. Może nie zawsze tu i teraz jest czymś dobrym, może to trudne miejsce, którego istnienia nie pojmujemy, ale może jest to też miejsce, z którego mimo wszystko można coś wyciągnąć, czegoś się nauczyć? A może, to nasze często niedoceniane dzisiaj, jest pewnym kluczem do przyszłości? A może twoje dzisiaj wydaje się zbyt zwyczajne, zbyt mało ważne? Jakiekolwiek ono jest, to jednak jest i wydaje mi się, że mimo wszystko warto na nie zwrócić uwagę. Każdego dnia może być coś trudnego, zwyczajnego, albo coś pięknego z czego możemy wynieść swoją lekcję lub dzięki czemu możemy coś odkryć.
Dobrze jest doceniać przeszłość i dobrze jest cieszyć się na przyszłość, ale w tym wszystkim nie można zapomnieć o teraźniejszości. Jak we wszystkim tak i tu potrzebna jest pewna równowaga. Możemy przespać nasze życie, śniąc o przeszłości lub o przyszłości, ale to życie mamy jedno, więc pojawia się pytanie… czy warto?
To co ja staram się robić, i do czego zachęcam, to uczę się szanować moje dzisiaj, staram się dbać o pewną równowagę i tak po prostu… żyć moim życiem każdego dnia.


tak! żyjmy, nie śpijmy 🙌🏻
OdpowiedzUsuń