Możliwości
Ostatnio miałam możliwość podzielić się swoim sercem z większą grupą odbiorców. Wiem, że i tutaj to robię, ale tam mogłam za pomocą słowa mówionego i w trochę innym kontekście. Kiedy się przygotowywałam do tego dnia, to przyszło mi na myśl pytanie jak spostrzegają mnie inni. Myślę, że ci którzy w jakimś stopniu mnie znają oraz widzą to jak funkcjonuję na co dzień, to mogli pomyśleć, że zapewne nie jest to jakieś wielkie wyzwanie dla mnie, ponieważ ze sceną "jestem obyta". Wydaje mi się, że widzą mnie również jako osobę raczej rozgadaną, co z perspektywy pobocznego obserwatora może ułatwiać sprawę. Pomyślałam też, że chyba spora część mojego otoczenia spostrzega mnie jako osobę odważną. I wiecie co? W jakimś stopniu tak jest... Raczej mówię więcej niż mniej, a jak jakiś temat mi siedzi to mogłabym o nim dyskutować i dyskutować. Ze sceną faktycznie też w jakimś stopniu się znam, chociaż w takiej roli jeszcze nie byłam. No a ta odwaga... no racja w jakimś stopniu może i jestem, ale jeśli ktoś zna mnie blisko, to wie że akurat ona ma swoje źródło przede wszystkim w podjętej przeze mnie decyzji. W decyzji, że właśnie taka chce być - odważna. Charakter wiadomo, że pomaga, ale nie jest on wystarczający. Kiedy pojawia się jakaś możliwość, która jest wyzwaniem, to zawsze pojawia się pewien dyskomfort. Ja jednak podjęłam decyzję, że nawet jeśli nie będę czuła się wystarczająco dobra, nawet jeśli coś będzie powodować we mnie stres, ale jednocześnie będzie to okazja do rozwoju, pójścia krok do przodu, w jakiś sposób zainwestowania w ważną dla mnie dziedzinę życia, to zrobię to. Nawet jeśli będę się bała, to nie chcę, żeby strach dyktował mi co robić. Możliwości takie jak ta, którą miałam kilka dni temu, to duża odpowiedzialność, a także prawdziwy przywilej i jestem szczerze wdzięczna za nie.
W naszym życiu mogą pojawiać się różne możliwości do zrobienia czegoś, zaangażowania się w coś, czy wsparcia czegoś, co zapowiada się być czymś wyjątkowym. Możemy mieć potencjał do robienia rzeczy, w które jesteśmy zapraszani, a może być tak, że wykonanie tego będzie od nas wymagało dużo więcej pracy niż od osoby X. Zazwyczaj jednak, kiedy pojawia się coś nowego lub też w jakimś stopniu nowego, to pojawia się również obawa i jest ona niezależna od osobowości czy charakteru. Pewien mniejszy lub większy strach, taki wewnętrzny stresik. Jednak to od nas zależy czy się jemu poddamy, czy może jednak spróbujemy. Nie chcę zachęcać do ślepego chwytania się wszystkiego co jest nam oferowane, a raczej do tego, żeby w sytuacji gdy pojawia się coś, co chociaż na ułamek sekundy przebije się do twojej głowy lub serca, że jest czymś wartym uwagi, to aby strach nie był tym, co ostatecznie Cię zatrzyma, ograniczy i nie pozwoli spróbować.
Wiecie... jak też wspomniałam, wiem, że przez sporą grupę osób jestem spostrzegana jako ta odważna, ale tak jak również już wspomniałam, nie wiem jak wielu z tych ludzi jest świadomych, że moja odwaga to moja decyzja. To nie jest tak, że wyszukuje sobie niekomfortowe miejsca po to, żeby wypróbować siebie, co lubię i przychodzi mi z łatwością. Wierzcie lub nie, ale nie jestem również typem "gwiazdy" i nie cierpię kiedy ktoś mnie tak określa. Nie wyszukuje sobie miejsc rozwoju, byle by być widoczną, co jak co, ale to akurat absolutnie nie jest moim motywatorem. Powiedziałabym raczej, że to jaka jestem i co staram się robić, to być otwartą, mieć otwarty umysł i serce, a jeśli pojawia się możliwość pójścia do przodu w dziedzinach życia na których mi zależy, to pomimo obawy staram się jej uchwycić i spróbować. Ktoś mądry powiedział "dlaczego zakładasz, że druga strona jest gorsza skoro nie spróbowałeś", a więc dlaczego zakładasz, że nie dasz rady jeśli nie spróbowałeś, jeśli nie spróbowałaś? Dlaczego zakładasz, że po drugiej stronie czeka coś gorszego, skoro tego nie wiesz. A nawet jeśli spróbujesz i nie pójdzie tak, jak byś tego oczekiwał lub oczekiwała to, co w związku z tym? Nic. Po prostu nic. Spróbowałeś, spróbowałaś, nie zasmakowało i tyle. Nie zrzucajmy odpowiedzialności za swoje decyzje na to, że ktoś inny na pewno będzie w czymś lepszy, bo np. więcej bywał na scenie. Dlaczego nie? Bo dla niego też musiał kiedyś być ten pierwszy raz, kiedy zgodził się na niej stanąć. Może faktycznie bycie w miejscach publicznych czy innych, które są dla ciebie wyzwaniem nigdy nie stanie się czymś, co polubisz, ale z drugiej strony może podjęcie się czegoś, co jest dla ciebie skrajnie niekomfortowe pomoże ci otworzyć drzwi do czegoś, na czym bardzo ci zależy? Oczywiście nic nie rób na siłę, bo tak dyktuje Ci otoczenie lub nawet ktoś bliski, po prostu przeanalizuj daną ci możliwość i postaraj się na sucho podjąć decyzję oraz odpowiedzieć sobie na pytanie czy postawienie się w takim miejscu może mieć sens? A jeśli pojawi się chociaż mała myśl o charakterze: "mogłoby być fajnie spróbować", to spróbuj. Podejmij decyzję i spróbuj.
Ja osobiście... dziękuję. Dziękuję, że w swoim życiu mogę mieć różne wyzwania, różne możliwości i że mogę zrobić "coś więcej". Dziękuję też za ludzi, którzy patrząc na mnie często widzą więcej niż ja sama, wieżą we mnie i pomagają mi się rozciągać w tak różnych dziedzinach. A jeśli tylko to, co stanie przede mną jako kolejne wyzwanie będzie czymś, co niesie za sobą istotną dla mnie wartość, to po raz kolejny z wdzięcznością po prostu spróbuje. Oczywiście w mądrości i świadomości, że czasem trzeba wybrać i nie da się robić wszystkiego, jednak to do czego dopuścić w swoim życiu na pewno nie chcę, to żeby moje wybory były ostatecznie podyktowane obawą, bo ona zawsze będzie próbować powstrzymać i zawsze będzie próbować odpowiednio argumentować to dlaczego lepiej byłoby odpowiedzieć możliwościom nie.

0 komentarze:
Prześlij komentarz